"Drugi okres Kotsu Senso" nastąpił w latach 80tych, kiedy producenci samochodowi wytwarzali samochody coraz większe, o mocniejszych silnikach, a na ulicach rządziły gangi motocyklowe. Śmierć ponosili głównie ludzie młodzi, a rocznie na drogach było ich ponad 10 tys mniej.
Niefortunnie, na rynku samochodowym toczyła się rywalizacja na polu mocy silników.
1983 rok należał do Nissan Fairlady Z 300ZX Z31 napędzanego V6 turbo 3.0L 230 KM.
A także do Toyoty Soarer 3,0GT, która z silnika 3.0 R6 turbo "wyciskała" tyle co konkurent Nissana.
Każdy producent przygotowane miał swojego "asa", a moce które mieli osiągać przekraczały 300KM. Ale rząd japoński nie miał funduszy na poprawę bezpieczeństwa. Zwołano więc posiedzenie Japońskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodowych (JAMA) i w porozumieniu moc maksymalną ograniczono do 280KM. Rywalizacja nie była już tak oficjalna, foldery pokazywały 280KM, choć wiedziano, że są one zaniżane i moce tych samochodów dochodziły do 320KM. Zakaz nie obowiązywał też tunerów, a także wersji eksportowych, lecz i tych było niewiele.
Honda NSX zwana "Japońskim Ferrari", choć swojego imiennika biła na głowę osiągami.
Ograniczenie mocy obowiązywało aż 16 lat. W tym czasie w Europie 280KM nie było niczym nadzwyczajnym, a japoński rynek zaczął tracić, gdyż importowano mocniejsze samochody ze Starego Kontynentu. Spory o to, czy ograniczenia mocy były potrzebne trwają do dziś, Nie wiadomo jakie moce otrzymywały by silniki w "cywilnych" samochodach, których potencjał pozwala na uzyskanie wartości o ponad połowę większych bez dużych przeróbek.
Mitsubishi Lancer Evo VIII - w Japonii 280, w Europie wersje osiągające 300 - 400KM. Takich przykładów jest mnóstwo.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz